Prog
DANIIL LAZKO
Prog
Z drogi widac tylko grusze i prostokat pokrzyw,
wyzszych i ciemniejszych tam, gdzie staly sciany.
Pokrzywa lubi miejsca po ludziach, mowi sasiad,
ktory podjechal rowerem sprawdzic, kto chodzi po jego lace.
Fundament trzyma sie jeszcze od strony zachodniej:
trzy warstwy cegly na polnym kamieniu.
Kamiennego progu nie ma. Ktos go wywiozl,
pewnie lezy teraz u kogos innego pod drzwiami
z tym samym wglebieniem od naszych butow.
Stuknalem butem o ziemie, dwa razy, i wszedlem.
Tu byla kuchnia, bo tu jest najwiecej szk;a,
zielonego, grubego, od sloikow na ogorki.
Babka stawiala je dnem do gory, pod recznikiem,
a rano naciskala palcem, czy wieczko wkleslo.
Dziadek wracal od strony stawu i stukal butem o prog,
dwa razy, zawsze dwa, choc nie bylo blota.
Myslalem, ze tak sie wchodzi do kazdego domu.
Wieczorem zamykalo sie okiennice od podworza
i przez szpare kladl sie na podlodze
pasek swiatla z latarni przy szkole.
Szkole tez zamknieto, w latach, ktorych nie liczylem.
Studnia jest. Przykryta blacha, przycisnieta kamieniem,
zeby nie wpadly dzieci, ktorych tu nie ma.
Wrzucilem grudke ziemi przez szczeline
i dlugo nic, a potem cichy odglos,
jakby ktos na dole odpowiedzial, nie podnoszac glowy.
Nie wiem, gdzie teraz jest tamten pasek swiatla.
Moze dalej kladzie sie na deskach, ktorych nie ma,
jak woda pod blacha, choc nikt jej nie czerpie.
Koloru okiennic juz nie pamietam.
Grusza rodzi co roku. Nikt nie zbiera.
Gruszki leza w trawie, osy wchodza w nie
tak samo jak wtedy, gdy przeganiano nas spod drzewa.
Podnioslem jedna. Byla ciepla od slonca
i nie wiedzialem, komu ja zaniesc.
Tuapse, 30 wrzesnia 2026
I. Analiza literacka
Kompozycja
„Prog” jest wierszem wolnym liczacym trzydziesci piec wersow w osmiu strofach nierownej dlugosci. Nie ma w nim rymu ani stalego metrum; rytm wyznacza skladnia polskiego zdania oznajmujacego, ktore czesciej konczy sie kropka niz przecinkiem. Kompozycja ma charakter przestrzenny. Podmiot widzi miejsce z drogi, podchodzi do fundamentu, przekracza prog, ktorego juz nie ma, przechodzi przez kuchnie, wraca mysla do dziadka i do wieczorow przy zamknietych okiennicach, zatrzymuje sie przy studni, a w koncu staje pod grusza, od ktorej wiersz sie zaczal. Czytelnik zwiedza dom w takim porzadku, w jakim zwiedza sie dom istniejacy. Na tym polega pierwszy paradoks utworu: topografia domu przetrwala sam dom.
Rzecz przed znaczeniem
Kazdy element pojawia sie najpierw doslownie. Pokrzywa rzeczywiscie rosnie wyzej i ciemniej tam, gdzie gleba przez dziesieciolecia nasiakala popiolem, odpadkami i obornikiem; botanicy nazywaja ja roslina azotolubna, a jej skupiska sa dla archeologow wskazowka dawnego osadnictwa. Uwaga sasiada jest wiec wiedza praktyczna, nie metafora, i wlasnie dlatego zdanie o pokrzywie, ktora lubi miejsca po ludziach, zyskuje ciezar sentencji, choc sentencja nie jest. Podobnie kuchnie rozpoznaje sie po najgestszym skupisku stluczki, jak na stanowisku archeologicznym. Podmiot czyta miejsce po domu tak, jak czyta sie wykopalisko: po warstwach, po odpadkach, po zmianie roslinnosci.
Strofa o sloikach przenosi wiersz z terazniejszosci w przeszlosc bez zadnej formuly przejscia. Gest babki jest dokladny: gorace sloiki stawia sie dnem do gory pod recznikiem, a rano sprawdza palcem, czy wieczko wkleslo, bo wklesle wieczko oznacza proznie, czyli szczelnosc, czyli zapas na zime. Jest to gest troski o przyszlosc. Z perspektywy terazniejszosci wiersza ta przyszlosc juz minela, a po zapasach zostalo zielone szklo w ziemi. Wiersz tego nie mowi; zestawia jedynie dwa czasy jednego przedmiotu.
Prog i gest
Osia utworu jest prog. W drugiej strofie dowiadujemy sie, ze kamiennego progu nie ma, bo ktos go wywiozl, i ze prawdopodobnie lezy teraz pod cudzymi drzwiami, zachowujac wglebienie wydeptane przez te rodzine. Rzecz przetrwala, ale utracila kontekst: slad naszych stop sluzy komus, kto o nas nie wie. Zaraz potem pada zdanie, ktorego wiersz nie komentuje: podmiot stuka butem o ziemie, dwa razy, i wchodzi. Czytelnik przyjmuje je jako drobna dziwnosc. Dopiero dwie strofy dalej dowiaduje sie, ze dziadek, wracajac od stawu, stukal butem o prog dwa razy, zawsze dwa, choc nie bylo blota, i ze dziecko sadzilo, iz tak sie wchodzi do kazdego domu.
Znaczenie gestu zostaje odkryte wstecz, przez samego czytelnika. Dzieciece zludzenie okazuje sie prawda w innym sensie: tak wlasnie wchodzi sie do tego domu, jedynego, jaki pozostal, domu zbudowanego z nawyku. Dziadek nie przetrwal jako obraz ani jako wspomnienie twarzy. Przetrwal w stopie wnuka. Slowa „i wszedlem” maja przy tym funkcje konstrukcyjna: po nich narracja porusza sie po wnetrzu („Tu byla kuchnia”), a przestrzen, ktorej fizycznie nie ma, zostaje na chwile przyjeta jako istniejaca. Dom trwa tak dlugo, jak dlugo ktos porusza sie po nim zgodnie z jego dawnym porzadkiem.
Swiatlo, szkola, studnia
Strofa o okiennicach wprowadza swiat wspolnoty. Pasek swiatla, ktory wieczorem kladl sie na podlodze, pochodzil z latarni przy szkole: dom prywatny byl oswietlony swiatlem publicznym. Zdanie o zamknieciu szkoly rozszerza strate z rodziny na cala miejscowosc, a dopowiedzenie „w latach, ktorych nie liczylem” wprowadza cicha wspolodpowiedzialnosc podmiotu: nie bylo go tu, gdy ten swiat sie rozpadal. Bezosobowa forma „zamykalo sie okiennice” jest swiadoma. Czynnosci pozostaly, wykonawca znika z gramatyki, tak jak zniknal z miejsca.
Studnia jest jedynym elementem gospodarstwa, ktory trwa w swojej funkcji. Przyklryto ja blacha przycisnieta kamieniem, zeby nie wpadly dzieci, ktorych tu nie ma. W tym jednym wersie miesci sie mysl calego wiersza: troska przezyla swoj przedmiot, zabezpieczenie chroni nieobecnych. Grudka ziemi wrzucona przez szczeline daje po dlugiej chwili cichy odglos, jakby ktos na dole odpowiedzial, nie podnoszac glowy. Obraz jest fizycznie dokladny i zarazem otwarty metafizycznie. Odpowiedz przychodzi, lecz nie jest skierowana do pytajacego; glebia zajeta jest czyms wlasnym. Wiersz nie rozstrzyga, kim jest ten ktos.
Pytanie
Siodma strofa jest jedynym miejscem, w ktorym podmiot mowi wprost o swojej niewiedzy. Pyta, gdzie teraz jest tamten pasek swiatla, i podsuwa mozliwosc, ze wciaz kladzie sie on na deskach, ktorych nie ma, tak jak woda stoi pod blacha, choc nikt jej nie czerpie. Czasownik „kladzie sie” powtarza „kladl sie” z piatej strofy i przedluza czas przeszly w hipotetyczna terazniejszosc. Jest to pytanie o to, czy wydarzenie trwa niezaleznie od pamieci, sformulowane wylacznie za pomoca rzeczy wprowadzonych wczesniej. Strofe zamyka zdanie przeciwne: „Koloru okiennic juz nie pamietam”. Wydarzenie byc moze trwa; pamiec na pewno sie wykrusza.
Final
Ostatnia strofa wraca do gruszy z pierwszego wersu. Drzewo rodzi co roku i nikt nie zbiera; osy wchodza w owoce tak samo jak wtedy, gdy przeganiano dzieci spod drzewa. Natura powtarza swoj cykl bez udzialu ludzi, a dawny zakaz doroslych trwa juz tylko w zachowaniu owadow. Podmiot podnosi jedna gruszke, ciepla od slonca, i nie wie, komu ja zaniesc. Cieplo owocu jest cieplem zycia, ktore trwa; niemoznosc zaniesienia go jest miara tego, co zniknelo. Wiersz konczy sie gestem daru bez adresata. Nie ma tu puenty, jest czynnosci, ktorej nie da sie dokonczyc.
II. Czeslaw Milosz. Fakty, ktore warto znac
Czeslaw Milosz urodzil sie 30 czerwca 1911 roku w Szetejniach nad Niewiaza, niedaleko Kiejdan na Litwie, w dworze dziadkow ze strony matki, Jozefy i Zygmunta Kunatow. Byl to dom drewniany, postawiony na murowanej podmurowce. Dwor popadl w ruine i zostal rozebrany jeszcze za zycia poety; z zabudowan dworskich ocalal jedynie swiren, czyli dworski spichlerz, w ktorym po odbudowie otwarto w lipcu 1999 roku, w obecnosci noblisty, Centrum Kultury jego imienia. Milosz przyjechal do Szetejn w 1992 roku, po piecdziesieciu dwoch latach nieobecnosci; z tej podrozy wyrosl cykl „Litwa, po piecdziesieciu dwoch latach”, wlaczony do tomu „Na brzegu rzeki” (1994). Podczas ostatniej wizyty, w 1999 roku, posadzil dab w miejscu, gdzie stal dwor. Poeta, dla ktorego pamiec miejsca byla jednym z glownych tematow, sam wracal wiec do domu, ktorego juz nie bylo.
Dolina Niewiazy stala sie w powiesci „Dolina Issy” (1955) mityczna kraina dziecinstwa: rzeka nosi tam imie Issy, a dwor nazywa sie Ginie. Lata pierwszej wojny swiatowej przyszly poeta spedzil jednak z rodzina w Rosji, gdzie jego ojciec, inzynier, pracowal w glebi imperium. Doswiadczenie wykorzenienia towarzyszylo mu zatem od dziecinstwa, zanim stalo sie doswiadczeniem emigranta.
W Wilnie ukonczyl gimnazjum i studia prawnicze na Uniwersytecie Stefana Batorego; w 1931 roku wspoltworzyl grupe poetycka „Zagary”, kojarzona z katastrofizmem. Okupacje przezyl w Warszawie. Pierwszy powojenny tom zatytulowal „Ocalenie” (1945), i to slowo pozostaje kluczem do calej jego tworczosci, takze do pytania, ktore stawia „Prog”. W 1951 roku zerwal z wladzami PRL i pozostal na emigracji; w 1953 roku ukazal sie „Zniewolony umysl”. Od 1960 roku wykladal literatury slowianskie na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. W 1980 roku otrzymal Nagrode Nobla.
Mniej znana jest jego praca tlumacza Biblii. Z hebrajskiego i greckiego przelozyl miedzy innymi Ksiega Psalmow, Ksiega Hioba i Ewangelie wedlug Marka. Z krewnym, francuskojezycznym poeta Oskarem Miloszem, laczylo go zainteresowanie mistyka i mysla Swedenborga, a w poznej tworczosci powraca nadzieja apokatastazy, przywrocenia wszystkich rzeczy w ostatecznym porzadku. Zmarl 14 sierpnia 2004 roku w Krakowie; spoczywa w Krypcie Zasluzonych na Skalce.
III. Styl Milosza i jego obecnosc w wierszu
Milosz traktowal realizm nie jako technike, lecz jako postawe wobec bytu. Rzecz opisana dokladnie jest dla niego rzecza ocalona od rozmycia w abstrakcji; wiernosci szczegolowi byla forma szacunku dla tego, co istnieje. Stad w jego poezji konkret poprzedza refleksje, a refleksja wyrasta z konkretu. „Prog” dziedziczy te zasade w najprostszej postaci: nie ma w nim ani jednego abstrakcyjnego pojecia, ktorego nie przygotowalaby wczesniej rzecz.
Druga cecha jest pamiec pojmowana zarazem jako obowiazek i jako klopot. Milosz mial swiadomosc, ze swiat, ktory pamieta, istnieje juz tylko w nim i zginie razem z nim; stad napiecie miedzy pragnieniem ocalenia a wiedza o zawodnosci pamieci. W „Progu” to napiecie ma dwa bieguny: swiatlo, ktore byc moze trwa, i kolor okiennic, ktory na pewno zniknal.
Trzecia cecha jest dykcja: dluga, spokojna fraza wiersza wolnego, bliska prozie, zdanie oznajmujace zamiast wykrzyknika, powciagliwosc zamiast patosu. Milosz wyznawal tesknote do formy pojemniejszej niz tradycyjny liryk, takiej, ktora pomiesci narracje, obserwacje i mysl. „Prog” korzysta z tej pojemnosci: jest jednoczesnie opisem miejsca, opowiescia rodzinna i medytacja.
Czwarta cecha jest historia obecna przez slad. U Milosza wielkie wydarzenia wchodza do wiersza przez los konkretnego miejsca i konkretnego czlowieka. W „Progu” nie pada ani jedna data ani nazwa; historia ujawnia sie w zamknietej szkole, w lace, ktora nalezy teraz do sasiada, w progu wywiezionym pod cudze drzwi.
Rownie wazne jest to, czego wiersz od Milosza nie bierze. Nie cytuje go i nie parafrazuje. Nie przywoluje Litwy, Niewiazy ani dworu szlacheckiego: dom z „Progu” jest zwyklym wiejskim domem ze sloikami ogorkow i stawem, a jego mieszkancy nie maja nazwisk. Nie ma w nim slownika Swedenborga, apostrofy do Boga, wizji eschatologicznej ani katastrofizmu. Metafizyka pozostaje w stanie pytania, ktore zadaje studnia.
IV. Dziedzictwo kresowe
Poezja kresowa od poczatku jest poezja domu utraconego. Jej wzorcowym tekstem pozostaje inwokacja „Pana Tadeusza”, w ktorej Mickiewicz, piszac na emigracji, dal formule calej tej tradycji:
Litwo! Ojczyzno moja! ty jestes jak zdrowie;
Ile cie trzeba cenic, ten tylko sie dowie,
Kto cie stracil.
Od tej chwili Kresy istnieja w literaturze polskiej przede wszystkim jako miejsce wspominane z oddali: w gawedach Syrokomli, w prozie Orzeszkowej, w „Dolinie Issy” i „Rodzinnej Europie” Milosza, u poetow lwowskich, ktorych po 1945 roku oddzielila od ich miasta granica. Kresowosc jest doswiadczeniem szczegolnym. Miejsce nie zostaje zniszczone, lecz przechodzi w inne rece; mozna do niego pojechac, ale wraca sie jako gosc tam, gdzie bylo sie gospodarzem.
„Prog” dziedziczy wlasnie to doswiadczenie. Laka, po ktorej chodzi podmiot, jest laka sasiada, ktory przyjezdza sprawdzic, kto ja depcze. Prog lezy pod cudzymi drzwiami. Szkola jest zamknieta. Dom nie zostal zburzony w jednym akcie przemocy; rozplynal sie w cudzej wlasnosci, w roslinnosci i w niepamieci. Wiersz nie nazywa zadnego miejsca, dzieki czemu kresowosc przestaje byc kategoria geograficzna i staje sie sposobem doswiadczania czasu: kazdy, kto utracil dom, staje na tym samym progu.
Slowo „kres” oznacza w polszczyznie granice i koniec. Prog jest kresem domu w najmniejszej skali, linia, na ktorej konczy sie zewnetrze i zaczyna wnetrze. Tytul laczy wiec dwie miary: Kresy jako prog dawnej Rzeczypospolitej i prog jako kres pojedynczego domu. Wiersz powstal w Tuapse, na czarnomorskim wybrzezu, daleko od Kiejdan i Nowogrodka. Jest to perspektywa kresowa w doslownym sensie: spojrzenie z kranca na dom, ktorego juz nie ma.
V. Metoda. Co usunieto i dlaczego
Wiersz powstal w kilku etapach redakcji prowadzonych wedlug jednej zasady: kazda zmiana musi usuwac konkretna usterke, a nie zastepowac jednego dobrego rozwiazania innym. Najwazniejsze okazaly sie dwa skreslenia. Oba dotyczyly miejsc, w ktorych wiersz objasnial to, co powinien pokazywac.
Pierwsze skreslenie: pytanie zadane wprost
W pierwszej wersji siodma strofa zawierala pytanie:
Czy to, co raz sie wydarzylo, trwa gdzies osobno,
jak woda pod blacha, i nie potrzebuje nas,
zeby bylo?
Mysl byla trafna, lecz sformulowana jak teza filozoficzna. Zastapiono ja obrazem, w ktorym to samo pytanie wynika z rzeczy: pasek swiatla, byc moze wciaz kladzacy sie na deskach, ktorych nie ma. Pytanie nadal istnieje, ale zadaje je sobie czytelnik.
Drugie skreslenie: komentarz o mechanizmie pamieci
Pierwotnie ta sama strofa konczyla sie wyjasnieniem, dlaczego pamiec slabnie:
coraz gorzej, bo nie pamietam juz koloru okiennic,
tylko ze byly i ze dalo sie je zamknac.
W wersji posredniej zastapiono je rozroznieniem pamieci umyslu i pamieci ciala: „Pamieta reka: zimny skobel i ze dalo sie je zamknac”. Ostatecznie usunieto i ten wers, bo nazywal mechanizm, ktory wiersz pokazuje w dzialaniu, w podwojnym stuknieciu butem. Zostalo jedno zdanie: „Koloru okiennic juz nie pamietam”.
Poprawki rzeczowe i gramatyczne
Usunieto cztery usterki. Po pierwsze, sloiki staly pierwotnie na parapecie w sloncu, tymczasem fermentacja wypycha wieczko na zewnatrz, a wklesle wieczko jest znakiem prozni po pasteryzacji; stad domowy rytual sloikow odwroconych dnem do gory pod recznikiem. Po drugie, zaimek „ktorej” w porownaniu z woda pod blacha odnosil sie gramatycznie do blachy; zastapiono go konstrukcja „choc nikt jej nie czerpie”. Po trzecie, „Podnioslem jedna” nie mialo w ostatniej strofie wlasciwego poprzednika, bo najblizszym rzeczownikiem rodzaju zenskiego byly osy; slowo „owoce” zastapiono „gruszkami”. Po czwarte, potrojne „lezy / leza” zastapiono w strofie o swietle czasownikiem „kladzie sie”, ktory powtarza „kladl sie” z piatej strofy. Niezaleznie od tego forme „ktos zamykal” zmieniono na bezosobowe „zamykalo sie”, aby wykonawca czynnosci zniknal z gramatyki.
Tytul
Pierwotny tytul, „Dom, ktorego juz nie ma”, byl wierny tematowi, ale jest utarta fraza i trudno uznac go za tytul autorski. Rozwazano „Komu zaniesc gruszke?”, lecz odrzucono go, bo zdradzalby ostatni wers i zamienial otwarte zakonczenie w odpowiedz na pytanie z naglowka. Wybrano „Prog”: rzecz, ktora jest i ktorej nie ma, os kompozycji niezdradzajaca finalu.
Miejsce gestu
Podwojne stukniecie butem pojawilo sie najpierw jako koda na koncu wiersza. Rozwiazanie to odrzucono z dwoch powodow: odbieralo ostatnie slowo gruszce i wymagalo wersu objasniajacego, gdzie podmiot stoi. Gest przeniesiono do drugiej strofy, gdzie pojawia sie bez komentarza, a jego sens odslania sie dopiero po strofie o dziadku. Petla zamyka sie w glowie czytelnika, nie na stronie.
VI. Oryginalnosc i sens
Temat powrotu na miejsce domu, ktorego juz nie ma, nalezy do najstarszych w poezji i byl podejmowany takze przez samego Milosza. Oryginalnosc „Progu” nie lezy wiec w temacie, lecz w materiale i w konstrukcji. Material jest nowy: prostokat pokrzyw, zielone szklo od sloikow, wklesle wieczko, podwojne stukniecie butem, studnia zabezpieczona przed dziecmi, ktorych nie ma, ciepla gruszka bez adresata. Konstrukcja opiera sie na pomysle, ktorego nie zapozyczono: pamiec przetrwala nie jako obraz, lecz jako odziedziczony gest, a czytelnik rozpoznaje go sam, z opoznieniem dwoch strof.
Wiersz pyta, co zostaje z czlowieka, gdy znika jego dom, i udziela trzech odpowiedzi, z ktorych zadna nie zamyka pytania. Zostaja rzeczy: prog, szklo, studnia. Traca jednak kontekst i sluza obcym albo nikomu. Zostaje natura: grusza, pokrzywa, osy. Trwa jednak obojetnie, powtarzajac swoj cykl bez ludzi. Zostaje wreszcie cialo nastepcy, ktore powtarza gest zmarlego, nie wiedzac, ze pamieta. Pamiec ocala wiec czlowieka, ale nie tak, jak by sie chcialo: nie twarz, nie kolor okiennic, lecz nawyk. A dar, ktory podmiot na koncu trzyma w dloni, nie ma do kogo trafic.
Miedzy tymi biegunami rozpiete jest napiecie, z ktorego wyrasta poezja Milosza: miedzy wiedza o przemijaniu a nadzieja, ze nic, co raz sie wydarzylo, nie przepada calkowicie. „Prog” nie rozstrzyga tego sporu. Zostawia czytelnika z cieplym owocem w dloni.
DANIIL LAZKO
Tuapse, 30 wrzesnia 2026
Даниил Лазько
Порог
Литературный перевод с польского языка. Перевод автора
С дороги видны только груша и прямоугольник крапивы:
там, где стояли стены, она выше и темней.
Крапива любит места, где жили люди, говорит сосед,
который подъехал на велосипеде посмотреть, кто ходит по его лугу.
Фундамент ещё держится с западной стороны:
три ряда кирпича на полевом камне.
Каменного порога нет. Кто-то его увёз,
наверно, теперь он лежит у кого-то другого под дверью
с той же ложбинкой от наших ботинок.
Я стукнул ботинком о землю, два раза, и вошёл.
Здесь была кухня: здесь больше всего стекла,
зелёного, толстого, от банок под огурцы.
Бабушка ставила их вверх дном и укутывала полотенцем,
а утром нажимала пальцем, втянулась ли крышка.
Дед возвращался со стороны пруда и стучал ботинком о порог,
два раза, всегда два, хоть и не было грязи.
Я думал, что так входят в любой дом.
Вечером закрывали ставни со двора,
и сквозь щель ложилась на пол
полоска света от фонаря у школы.
Школу тоже закрыли, в годы, которых я не считал.
Колодец есть. Накрыт жестью, придавленной камнем,
чтобы не упали дети, которых здесь нет.
Я бросил в щель комок земли,
и долго ничего, а потом тихий звук,
будто кто-то внизу ответил, не поднимая головы.
Не знаю, где теперь та полоска света.
Может быть, она всё ещё ложится на доски, которых нет,
как вода в колодце, которую никто не черпает.
Цвета ставен я уже не помню.
Груша родит каждый год. Никто не собирает.
Груши лежат в траве, осы забираются в них,
как и тогда, когда нас прогоняли из-под дерева.
Я поднял одну. Она была тёплой от солнца,
и я не знал, кому её отнести.
Туапсе, 30 сентября 2026
---
О переводе
Это авторский перевод польского стихотворения «Prog». Задача была не пересказать смысл, а сохранить то, на чём держится оригинал: предметность, сдержанную интонацию и систему повторов, через которую смысл открывается читателю постепенно. Строфика и число строк сохранены полностью: восемь строф, тридцать пять строк. Верлибр оригинала передан верлибром. Ритм держится на естественной русской фразе, а не на метре.
Главный конструктивный мотив стихотворения — жест. Польское «but» повторяется трижды: в следе на пороге, в стуке рассказчика и в стуке деда. Поэтому во всех трёх местах выбрано одно слово, «ботинок». Для деревенского деда естественнее было бы «сапог», но тогда рвётся цепь, по которой читатель сам, задним числом, узнаёт в жесте рассказчика привычку деда. Ради этой цепи бытовое правдоподобие уступлено композиции. «Wglebienie od naszych butow» передано как «ложбинка от наших ботинок». Ложбинка — слово для камня, а конструкция «от» сохраняет польскую сдержанность: названы след и его причина, но не процесс истирания.
Вторая сквозная связь держится на глаголе. Польские «kladl sie» и «kladzie sie» переданы как «ложилась» и «ложится». Прошедшее время переходит в настоящее, и возникает вопрос, не длится ли исчезнувшее событие до сих пор. Если бы глаголы были разными, этот вопрос пропал бы.
Польская безличная форма «zamykalo sie okiennice» передана неопределённо-личным «закрывали ставни». Действие осталось, а того, кто его совершал, в грамматике нет, как нет его и в самом месте.
Бытовые детали переведены по русскому обиходу, а не по словарю. Банки «укутывают полотенцем», про крышку говорят «втянулась». Так эту сцену знает русский читатель, и она остаётся домашней, а не технической.
Пришлось обойти грамматическую ловушку, которая была и в польском черновике. «Жесть» и «вода» в русском обе женского рода, поэтому сравнение перестроено: «как вода в колодце, которую никто не черпает». «Колодец» мужского рода, так что относительное местоимение указывает только на воду. Колодец при этом уже знаком читателю по предыдущей строфе.
Одна строка сохранена вопреки соблазну сгладить её: «в годы, которых я не считал». Родительный падеж при отрицании здесь не полонизм, а обычная литературная норма. Он говорит больше, чем винительный: эти годы прошли мимо рассказчика неучтёнными, и в этом его тихая доля вины за исчезнувший мир.
Финал переведён без добавлений. «Nie wiedzialem, komu ja zaniesc» — «я не знал, кому её отнести». Стихотворение заканчивается даром без адресата, и перевод не объясняет этого жеста.
Свидетельство о публикации №126093006748