Noc nad Niemnem
Noc nad Niemnem
Daniil Lazko
Ksiezyc wyplynal z boru i stanal nad woda,
cichy jak siwa czapla nad przybrzezna kloda;
Niemen plynie, jak plynal — bez zalu, bez trwogi,
niosac swiatelka wiosek i gwiezdne rozlogi.
Wiatr przeszedl sie po brzozach, poruszyl szuwary,
mgla sie kladzie na laki — biale, ciche mary,
za mgla mrugaja swiatla siola i zascianka,
gdzie okno dworu swieci, nie zgasle do ranka.
Czy poznajesz mnie, rzeko? Przychodze bez lodzi,
bez kija i bez torby, jak cien, co sie rodzi
z miesiaca i z pamieci. A nogi zostaly
na bruku obcych ulic, co mnie nie poznaly.
Dab stoi, gdzie stal dawniej. Krzyz przy drodze — swiezy,
pochylony tak samo jak ten, co juz lezy.
W trawie ta sama sciezka do starego sadu,
gdzie po jednej dziewczynie nie zostalo sladu.
Litwo i Rusi Biala — dwa brzegi, dwie mowy,
a wiatr przez rzeke niesie wam puch topolowy,
bor z brzegu na brzeg przeszedl i cicho szelesci,
i jeden dom w pamieci, co sie w dloni miesci.
Spi Wilno w swych pagorkach, spia dzwony w kosciolach,
spi siano tegoroczne po cichych stodolah;
nad Nowogrodkiem gora czarna od jabloni,
i Dzwina gdzies na polnoc toczy sie i dzwoni.
Ty, ksiezycu, znasz drogi i wskazujesz brody
przemytnikom i wilkom, gdy schodza do wody;
lecz drogi w tamte lata nie wskazesz nikomu —
przez Niemen prom przeplynie, przez czas nie ma promu.
I dobrze. Niech tak bedzie. Nie wroce — wiec nosze
ten kraj w sobie, jak w plotnie zawiniete grosze,
jak chleb na czarna pore, jak list bez adresu,
pisany co wieczora, bez konca i kresu.
Plyn, Niemnie. Ja odejde, nim zbieleja trawy,
w swiat, ktory mnie przygarnal — gosc u cudzej strawy.
A gdy w dalekim miescie zamkne kiedys oczy,
ten ksiezyc sie nade mna jak nad Niemnem stoczy,
i uslysze — przez sciany, przez lata, przez wode —
jak brzozy nad Switezia szumia mi na zgode.
Nota o wierszu
„Noc nad Niemnem" nalezy do tej odmiany liryki, w ktorej krajobraz jest nie tlem, lecz sposobem mowienia. Rzeka, ksiezyc, brzozy i mgla nie zdobia wypowiedzi — one ja prowadza. Podmiot niemal nie mowi o sobie wprost; jego los wyczytujemy z rzeczy, ktore oglada, i z tego, jak je oglada. To zasada dojrzalego romantyzmu: mysl nie jest deklarowana, lecz pozwala sie jej powstac z obrazu.
Utwor zbudowany jest z trzynastozgloskowca ze sredniowka po siodmej sylabie i parzystym, zenskim rymem — z metrum, ktore w polskiej tradycji nieuchronnie niesie pamiec eposu. Ale tu ten dostojny wiersz sluzy nie opowiesci o czynach, lecz cichej rozmowie wygnanca z noca. Napiecie miedzy heroicznym rytmem a intymna trescia daje szczegolny, powsciagliwy ton: glos, ktory moglby lamentowac, mowi polglosem.
Kompozycja prowadzi czytelnika przez wyrazny luk. Od pejzazu (ksiezyc nad woda, mgla nad laka) przez powrot bohatera „bez lodzi, bez kija i bez torby" — powrot sama mysla, nie cialem — ku pamieci konkretnych rzeczy: debu, przydroznego krzyza, sciezki do sadu, po ktorym zostala tylko nieobecnosc ukochanej. Piata strofa laczy Litwe i Rus Biala nie haslem, lecz dzialaniem przyrody, ktora granic nie zna: wiatr przenosi topolowy puch przez rzeke, a bor „z brzegu na brzeg przeszedl". Dopiero szosta strofa rozszerza przestrzen — Wilno, Nowogrodek, Dzwina — jak echo, nie jak mapa.
Punkt zwrotny miesci sie w jednym dwuwierszu: „przez Niemen prom przeplynie, przez czas nie ma promu". Cala filozofia utworu zamyka sie w tym obrazie promu. Rzeke mozna przeby c — czasu nie. Powrot do ziemi ojcow jest niemozliwy nie z powodow politycznych, lecz z powodu uplywu czasu, ktory nie ma przewoznika. I wlasnie tu, zamiast rozpaczy, przychodzi ciche „I dobrze. Niech tak bedzie". Bohater nie buntuje sie przeciw odkryciu; ojczyzne nosi w sobie „jak w plotnie zawiniete grosze" — obraz zarazem ubogi i drogocenny, wezelek emigranta, w ktorym caly kraj miesci sie w dloni.
Final nie podnosi glosu. Podmiot odchodzi „gosc u cudzej strawy", lecz wie, ze ten sam ksiezyc, ktory stoi nad Niemnem, stoczy sie kiedys i nad jego obcym miastem — a przez sciany, lata i wode dojdzie go szum rodzinnych brzoz. Oddalenie nie oslabilo milosci do ziemi; poglebilo ja. To pojednanie, nie kleska — i na tym polega dojrzalosc tego wiersza: tesknota, ktora nie przechodzi w skarge, i bol, ktory nie przechodzi w rozpacz.
Nota historyczno-kontekstowa
Krajobraz wiersza to pogranicze dawnego Wielkiego Ksiestwa Litewskiego — ziemie, na ktorych przez wieki splataly sie mowa polska, litewska i bialoruska, i ktore w wyobrazni romantycznej staly sie obrazem utraconej ojczyzny. Niemen, plynacy przez okolice Nowogrodka i Grodna, oraz Dzwina na polnocy wyznaczaja tu nie granice panstw, lecz naturalne osie pamieci. Nowogrodek i Wilno przywolane sa jako miejsca dziecinstwa i mlodosci — osrodki, wokol ktorych krystalizuje sie poczucie „ziemi ojcow".
Figura emigranta, ktory wraca „jedynie mysla", wyrasta z doswiadczenia wielkiej emigracji XIX wieku, gdy powrot w rodzinne strony bywal niemozliwy przez cale zycie. W wierszu to doswiadczenie zostaje jednak oczyszczone z bezposredniej polityki: historia obecna jest tylko jako dalekie echo — przemytnicy przy brodach, granica, ktorej przyroda nie uznaje. Litwa i Bialorus ukazane sa jako wspolna ziemia dziecinstwa i duchowego dziedzictwa, kraina rzek, lasow, dworow, wsi i przydroznych krzyzy, a nie jako przestrzen sporu.
Switez w ostatnim wierszu to prawdziwe jezioro w okolicach Nowogrodka, na trwale wpisane w polska wyobraznie romantyczna. Pojawia sie tu nie jako cytat literacki, lecz jako element rodzinnej geografii — ostatni, najcichszy dzwiek, ktorym utwor sie zamyka.
Ночь над Неманом
Даниил Лазько
Взошёл над бором месяц и стал над водою,
тих, будто цапля серая над корягой седою;
а Неман течёт, как тёк — без тоски, без тревоги,
неся огни деревень и звёздные дороги.
Прошёлся ветер в берёзах, тронул камыш прибрежный,
ложится туман на луга — белый, тихий, безбрежный,
за ним мерцают огни деревень и застенка,
где света в окне усадьбы до утра не сменка.
Узнаёшь ли меня, река? Пришёл я без лодки,
без посоха и сумы, словно тень у обочины кроткой,
из месяца и из памяти. А ноги остались
на камне чужих мостовых, что мной не признались.
Дуб там, где рос и прежде. Крест у дороги — новый,
склонённый так же, как тот, что лёг под покровы.
В траве всё та же тропа до старого сада,
где по одной лишь девушке не осталось и следа.
Литва и Русь Белая — два берега, два наречья,
а ветер несёт вам через реку пух тополиный, беспечный,
бор с берега на берег прошёл и тихо шумится,
и дом один в памяти, что в ладони вместится.
Спит Вильно в своих холмах, спят звоны по колокольням,
спит сено этого года в сараях просёлочных, вольных;
над Новогрудком гора черна от яблонь весенних,
и Двина где-то к северу катится в звоне и пене.
Ты, месяц, знаешь пути и указуешь броды
контрабандистам и волку, что сходят к воде у колоды;
но путь в те давние годы не сыщешь уже никому —
чрез Неман паром переправит, чрез время — нет парома.
И ладно. Пускай так будет. Не вернусь — и ношу я
край этот в себе, как в холстину завязанные гроши я,
как хлеб на чёрную пору, как лист без адреса, где-то
писанный каждый вечер, без края и без ответа.
Теки же, Неман. Уйду я, пока не побелеют травы,
в мир, что меня приютил — гость у чужой оправы.
И если в далёком городе однажды закрою очи,
тот месяц взойдёт надо мною, как встарь над Неманом ночью,
и я услышу — сквозь стены, сквозь годы, сквозь воду —
как над Свитезью берёзы шумят мне на согласье и на свободу.
;
От переводчика
Настоящий перевод — певческий: он сохраняет тринадцатисложник с цезурой после седьмого слога и парную женскую рифму оригинала, чтобы строку можно было положить на ту же музыкальную фразу. Ради этого приходится жертвовать частью буквальной точности; ниже честно названы главные невосполнимые потери.
Первое и самое существенное — само слово «Niemen». По-польски оно двусложно, с ударением на первом слоге, и держит строку легко; по-русски «Неман» тоже двусложен, но иначе весит в цезуре, и знаменитая опорная строка «przez Niemen prom przeplynie, przez czas nie ma promu» в переводе неизбежно чуть тяжелеет. Тройное «przez… przez… przez», где предлог сшивает реку и время в один жест, по-русски держится на «чрез», слове с лёгким архаическим налётом, которого в польском оригинале нет.
Второе — образ «jak w plotnie zawini;te grosze». Польское «grosze» — это и мелкая монета, и почти «гроши» как символ бедности; «plotno» — простая холстина, узелок странника. Русское «в холстину завязанные гроши» передаёт смысл, но теряет краткость: польская строка легче на два слога, и образ там мелькает, а не разворачивается. Певучесть частично сохранена ценой чуть большей описательности.
Третье — двойное «зростання» природы в пятой строфе: «bor z brzegu na brzeg przeszedl». По-польски «przeszedl» звучит буднично и оттого сильно — лес просто «перешёл» реку, как человек вброд. В русском «прошёл с берега на берег» этот эффект почти сохранён, но глагол чуть менее осязаем, и топольный пух в переводе потребовал добавочного эпитета («беспечный») ради рифмы — небольшая уступка, которой в оригинале нет.
Наконец, финальная «Switez» — Свитезь. В польском это одно слово, вписанное в национальную поэтическую память; по-русски оно сохраняет звучание, но не ауру. Последняя строка удлинена против остальных ради двойного «на согласье и на свободу», которого в польском оригинале нет вовсе — там лишь «na zgode», «на согласие, на примирение». Мотив свободы в русском тексте выведен наружу; в польском он остаётся подводным. Это сознательное решение переводчика, а не свойство подлинника, — и потому оговорено особо.
В остальном перевод старается идти за оригиналом строка в строку и сохранить главное: тихий, непадающий в отчаяние тон и то, что смысл несут вещи — паром, крест, узелок, окно, — а не отвлечённые слова.
Свидетельство о публикации №126071702731