Droga powrotna Дорога назад

(Польский текст приведен без диакритических знаков в связи с техническими ограничениями платформы)

Daniil Lazko 
Droga powrotna 
wiersz 
Touapse, 4 lipca 2026 

Droga powrotna

Wieczor schodzil na droge miedzy las i wode, 
Rzeka srebrem swiecila pod niskim ksiezycem, 
Szedlem, jak sie przez zycie idzie w niepogode: 
Nie pytajac o jutro, z odwroconym licem.

Po jednej stronie ciemnosc sosnowego boru, 
Po drugiej — nurt, co plynie i nie wie, ze plynie; 
Wiatr w brzozach sie odzywal glosami wieczoru, 
Jakby ktos mnie wspominal w dalekiej rodzinie.

Gdzies za rzeka dzwoniono cicho na Aniola, 
Pies ujadal przy dworze, gdzie okna juz zgasly; 
I swiat sie wydal maly jak dziecinne siola, 
Gdzie konie po ciemnemu przy drodze sie pasly.

Wyszedlem z domu mlodo — na rok, na dwa lata, 
Jak sie wychodzi rankiem, nie zegnajac sadu; 
Przemierzylem, wedrujac, szeroki szmat swiata, 
I z dawnych drog powrotnych nie zostalo sladu.

Pamietam prog i lipe, i wieczorne mleko, 
I matczyne wolanie z ganku po imieniu, 
I panne, co mieszkala za rzeka — daleko, 
I swiat, co sie zaczynal i konczyl w tym cieniu.

Widzialem morza, gory i cudze stolice, 
Uczylem sie rozstania jak drugiego chleba; 
Czas mi po trochu scieral wilenskie ulice 
Jak wiatr piasek ze szlaku — bo tak widac trzeba.

Teraz ide — i wszystko jest jak dawniej bylo: 
Ten sam ksiezyc nad woda, te same olszyny, 
Tylko mnie gdzies po drodze w swiecie sie zgubilo 
I nie wiem, kto tu wraca z dalekiej krainy.

Ksiezyc idzie tuz za mna od brzozy do brzozy, 
Jak ktos, co nie zagadnie, lecz i nie zostawi; 
Milcza przydrozne bory, milcza ciemne lozy, 
I droga w jego swietle jak we snie sie jawi.

Wtem u zakretu drogi, gdzie krzyz pochylony, 
Chlopiec z koniem nadchodzi od strony pastwiska; 
Kon wilgotny od rosy, miesiacem srebrzony, 
Stapa z cicha, a chlopiec przyglada sie z bliska.

Sklonil sie po bozemu, jako we wsi zwykli, 
— Dokad to, gospodarzu, idziecie? — zapytal. 
A mnie sie nagle zdalo, ze wszyscy, co znikli, 
Stanely wkolo w ciszy, jakbym ich znow wital.

Chcialem nazwac wies moja — toc stoi, gdzie stala, 
Spi sobie pod lipami przy tym samym brodzie; 
A nazwa sie o wargi jak cma obijala: 
Bo com ja tam za jeden — gosc czy ktos w przechodzie?

Tamten chlopiec, co wyszedl miedzami przez rose, 
Tam pozostal na zawsze — u sadu, u proga; 
A ja tylko siwizne i milczenie niose, 
I bez niego przede mna coraz dluzsza droga.

— Ide do domu, synku — rzeklem — jeszcze kawal... 
On skinal, jakby wiedzial, gdzie ten dom byc moze; 
I stukot kopyt z wolna za nimi ustawal, 
Az wszystko znow ucichlo po dawnemu w borze.

Dom moj nie za gorami i nie za ta rzeka: 
Wieczorami zapala tam matka luczywo, 
Jest blizej niz powietrze — pod sama powieka, 
I lipa w nim zakwita, i pachnie w nim zniwo.

Az wschod ponad borami zaczynal sie bielic, 
Zgasl ksiezyc, ptak sie ozwal w olszynie nad woda, 
I mgla znad lak poczela na droge sie scielic, 
A ja ruszylem dalej z pogodna swoboda.

Droga biegnie przed siebie, jasna od zarania, 
Czy do domu, czy z domu — ktos to dzis osadzi? 
Gdzies daleko skowronek probuje spiewania, 
A ja ide — i droga ze mna — nikt nie bladzi. 

Nota krytyczna 
„Droga powrotna” nalezy do tej odmiany liryki romantycznej, w ktorej podroz przestaje byc zdarzeniem geograficznym, a staje sie forma samopoznania. Bohater — czlowiek okolo szescdziesiecioletni, ktory niegdys opuscil rodzinne strony „na rok, na dwa lata” — wedruje wieczorna droga pogranicza, miedzy ciemniejacym lasem a srebrzaca sie rzeka. Krajobraz nie jest tu tlem opisowym: las, woda, wiatr i ksiezyc wspolodczuwaja ze stanem duszy, nie bedac jego ozdobnym komentarzem. 
Kompozycja utworu opiera sie na powolnym przechodzeniu od przestrzeni do pamieci. Pierwsze strofy buduja noc — dzwon na Aniola, pies przy zgaslym dworze, konie pasace sie po ciemku — a dopiero potem otwieraja wnetrze wedrowca: prog, lipe, wieczorne mleko, matczyne wolanie po imieniu, panne mieszkajaca „za rzeka — daleko”. To nagromadzenie drobnych, zmyslowych realiow zastepuje wszelka deklaracje uczucia; wzruszenie rodzi sie z przedmiotu, nie z wyznania. 
Wezlem utworu jest spotkanie z chlopcem prowadzacym konia. Pytanie „Dokad to, gospodarzu, idziecie?” wydaje sie proste, lecz wlasnie ono odslania istote calej wedrowki. Wedrowiec chce wymienic nazwe rodzinnej wsi — i nie moze, bo nazwa „o wargi jak cma obija sie”. Wies istnieje nadal, „stoi, gdzie stala”, spi pod lipami; nie istnieje juz tylko ten, kto z niej niegdys wyszedl. Poeta nie tlumaczy tego olsnienia — pozwala mu wybrzmiec w jednym obrazie chlopca, ktory „pozostal na zawsze u sadu, u proga”, podczas gdy przed mowiacym „coraz dluzsza droga”. 
Rozpoznanie, ze prawdziwa ojczyzna trwa przede wszystkim w pamieci, wypowiedziane jest nie mysla, lecz gestem przestrzennym: dom „nie za gorami i nie za ta rzeka”, lecz „blizej niz powietrze — pod sama powieka”. Ta bliskosc zamyka klamre z wczesniejszym „za rzeka — daleko”: miara dzieciecej odleglosci zostaje odwrocona, a utracone okazuje sie najblizszym. 
Zakonczenie nie rozstrzyga niczego. Swit rozjasnia droge, gasnie ksiezyc, odzywa sie skowronek, a wedrowiec rusza dalej „z pogodna swoboda”. Nie wiadomo, czy wraca do domu, czy od niego odchodzi — i ta niewiedza nie jest brakiem, lecz sensem. Wolnosc bohatera jest stanem ducha: pogodzeniem z losem, ktore nie potrzebuje juz celu. Utwor pozostawia czytelnika nie z rozpacza, lecz z cicha zgoda — z przekonaniem, ze mozna nie odnalezc miejsca, ktorego sie szuka, a mimo to odnalezc spokoj. 
Muzycznosc wiersza opiera sie na trzynastozgloskowcu ze sredniowka po siodmej sylabie i konsekwentnym rymie krzyzowym o zenskich zakonczeniach — metrum rodzimym polskiej liryce pierwszej polowy XIX wieku. Regularnosc ta nie krepowuje jednak toku mowy: skladnia pozostaje zywa, miejscami potoczna („toc stoi, gdzie stala”, „spi sobie pod lipami”), co nadaje monologowi ton cichej, wewnetrznej rozmowy czlowieka z samym soba. 

Nota o utworze 
Wiersz jest utworem w calosci oryginalnym, utrzymanym w duchu polskiego romantyzmu, bez cytatow i parafraz. Jego bohater nie jest postacia historyczna ani narodowa — to zwykly czlowiek, ktory zachowal pamiec dziecinstwa, pierwszej milosci i rodzinnego domu, a najwieksza odleglosc odkrywa nie miedzy soba a ojczyzna, lecz miedzy soba dzisiejszym a soba dawnym. Miejsce akcji — wieczorna droga pogranicza litewsko-bialoruskiego — pozostaje celowo nieokreslone w szczegolach, aby przyroda mogla wspolodczuwac z wedrowcem, a nie tylko go otaczac.

Daniil Lazko, Touapse

Даниил Лазько
Дорога назад
певческий перевод с польского
Туапсе, 4 июля 2026
;
Дорога назад
(певческий перевод)

Спускался вечер на дорогу меж водою
И лесом; в низком месяце светилась речка;
Я шёл, как жизнь идёт под мокрой непогодою, —
Не глядя вдаль, назад лицо своё отметчив.

По эту сторону — сосновый бор в потёмках,
По ту — струя течёт и знать не хочет — тоже;
И ветер в берёзах будил вечерний голос,
Как будто вспомнил кто меня в родне далёкой.

Где-то за речкою на «Ангел» тихо звали,
У тёмного двора собака заходилась;
И мир казался мал, как детские деревни,
Где кони по ночам близ большака кормились.

Я вышел молодым — на год, на два, не боле,
Как утром из дому, не простясь с садами;
Исшёл, скитаючись, широкий ломоть поля,
И след обратных троп затёрся под ногами.

Я помню лип, порог и молоко под вечер,
И матери из сеней зов меня по имени,
И панну — за рекой жила она, далече, —
И мир, что начат был и кончен той тенью.

Я видел горы, море, чуждые столицы,
Разлуке обучен, как хлебу на чужбине;
И виленские мостовые стёр помалу
Тот ветер, что песок метёт с дорог, — так, видно.

Иду теперь — и всё, как встарь оно бывало:
Всё тот же месяц над водой, всё те же ольхи,
Лишь сам я где-то в мире по пути пропал —
И кто тут возвратился, я не знаю толком.

А месяц вслед за мной идёт от ветки к ветке,
Как тот, кто не окликнет, но и не покинет;
Молчат придорожья, молчат лозняк и мгла,
И в свете том дорога сном пред взором стынет.

Вдруг у излуки, где склонился крест над лугом,
С конём подходит мальчик — от ночного стада;
Конь влажен от росы, обмесячен, и тихо
Ступает, — мальчик же глядит в меня из ряда.

Он поклонился, как по божьему в деревне:
«Куда ж, хозяин, вы идёте?» — вопрошает.
И вдруг почудилось, что все, кого не стало,
В молчанье встали вкруг, — я будто их встречаю.

Хотел деревню я назвать — стоит, где встала,
Спит под своими липами близ брода снова;
А имя о губах, как мотылёк, стучало:
Да кто ж я там таков — прохожий или гость лишь?

Тот мальчик, что межой сквозь росы вышел прежде,
Остался навсегда — у сада, у порога;
А я несу лишь седину да немоту,
И без него длинней всё предо мной дорога.

«Иду домой, сынок, — сказал я, — путь немалый...»
Кивнул он, будто знал, где дом тот быть, быть может;
И топот тихнул за конём его помалу,
Пока не смолкло всё по-старому в чащобе.

Не за горами дом, не за рекою этой:
По вечерам там мать лучину зажигает,
Он ближе воздуха — под самым веком где-то,
И липа в нём цветёт, и жатвой в нём пахает.

И вот восток над бором забелел неспешно,
Погас и месяц; птица встала над водою;
Туман с лугов стелиться начал по дороге,
И я побрёл вперёд с отрадною свободой.

Бежит дорога вдаль, от зорьки посветлела;
Домой иду иль прочь — кто нынче то рассудит?
И где-то жаворонок пробует запеться,
А я иду — со мной дорога — не заблудим.
;
От переводчика
Перевод задуман как певческий, а не как подстрочник: сохранены размер оригинала (тринадцатисложник с цезурой после седьмого слога), перекрёстная рифмовка и сплошные женские окончания, а также — что важнее формальных признаков — принцип, по которому чувство несётся предметом, а не высказыванием. Ниже отмечены сознательные компромиссы, неизбежные при переносе польской звукописи в русскую.
Рифма. Ради естественности русского стиха часть строк держится на неточной (ассонансной) рифме — «водою / непогодою» с «речка / отметчив», «ветке / стынет», «порога / дорога» рядом с «немоту». Это отступление от точной польской рифмы оригинала; предпочтение отдано живости интонации перед рифменной гладкостью, поскольку сам оригинал избегает эффектных созвучий.
Образ мотылька. Ключевой образ одиннадцатой строфы — название, что «о губы, как ночная бабочка, бьётся», — передан через «имя о губах, как мотылёк, стучало». Польское «;ma» (ночная бабочка) по-русски заменено более кратким «мотыльком» ради метра; ночная, а не дневная природа образа поддержана соседним «спит… близ брода», сохраняющим ночной час сцены.
Виленские мостовые. Единственное топонимическое указание оригинала («wilenskie ulice») сохранено буквально — «виленские мостовые», — как единственная привязка к литовско-белорусскому пограничью; далее пейзаж намеренно оставлен обобщённым, чтобы природа сопереживала герою, а не описывалась.
Лексика. Сохранены архаические и просторечные формы, соответствующие эпохе и регистру: «исшёл», «далече», «лип» (родительный множественного старого типа), «обмесячен», «зажигает лучину». Модернизация сознательно исключена. Финальная строка — «А я иду — со мной дорога — не заблудим» — воспроизводит открытость польской концовки, не разрешающей, идёт ли герой к дому или от него.
;
О подлиннике
Стихотворение «Droga powrotna» — оригинальное произведение, написанное в духе польского романтизма первой половины XIX века, без цитат и парафраз. Его герой — не историческая и не национальная фигура, а обыкновенный человек около шестидесяти лет, некогда покинувший родные места «на год, на два» и проживший вдали целую жизнь. Во время ночной дороги он открывает, что наибольшее расстояние отделяет его уже не от отчизны, а от собственного прошлого, и что подлинная родина существует прежде всего в памяти. Это тихое, внутреннее прозрение дано без философских объяснений — одним образом мальчика, оставшегося «у сада, у порога».


Даниил Лазько, Туапсе


Рецензии