Jak sie masz, Tatusiu, jak sie masz

Budowalem dom, darlem rece, az lzy przestaly plynac.
Stworzylem w nim raj, tchnalem w niego milosc.
Ty swiatlem moim bylez i sensem zycia.
Teraz moge mowic juz tylko do gwiazd i nieba.

Wciaz na Ciebie czekam ja u drzwi.
Gdzie dzwieczny smiech twoj zawsze brzmial.
I kazdej nocy szepcze ja ustami:
"Do domu wracaj, nie zostawiaj mnie".
I tylko cisza echem odpowiada mi.

Ty jestez juz dorosly, ja stalem sie madrzejszy.
Twoje marzenie ja widzialem i lot za nim.
Jam skrzydlami twymi byl, nie przeszkadzalem!
Lecz tyz mnie opuscil i nie zawolal.

Wciaz na Ciebie czekam ja u drzwi.
Tam, gdzie chodziles i wolales mnie.
Bol w moim sercu zacznie ustepowac.
Lecz milosc bedzie zawsze tam czekac.

Jestem samotny, boje sie zyc.
Jednej chwili potrzebuje od ciebie dzis.
By uslyszec glos twoj z daleka juz.
Jak sie masz, tatusiu? Jak sie masz?

Tylko wiatr unosi marzenia w niebiosa.
I oto stoje, spiewam ja przed wami.
Wyblakly, stary, w sercu ranny.
Ani dla slawy, ani dla nagrod.
Tylko zawolac i objac.
Wciaz czekam... 
Ja…
U drzwi... 
Na Ciebie… ... ...

Jak sie masz, tatusiu?...
Jak sie masz?
Tylko wiatr unosi w niebiosa.
Jak sie masz, tatusiu...
Jak sie masz…
 


Рецензии