Leca lata
Lato pedzi, coraz blizej,
Leca lata, stalam nizej.
Jesien zycia tuz u boku
Przypomina cos do zmroku.
Blizny losu nalozone,
„Muszki” w oczach przymrozonych.
Plamki w liku psuja cere
Ciekie struny - graja nerwy.
Bacznie wgladam sie w nature.
Widze swoja twarz ponura.
Lusto klamie nieustannie,
Chce, bym wygladalam ladnie.
Jestem wewnatrz
Jeszcze mloda,
Nie zgoszkniala ma uroda.
Zmarszczki nie zepsuli stanu,
Jednak srebrny wiek nastal.
Prosze cie, Starosc,
Zostaw me cialo
Idz sobie strona
Czyz tobie nie malo?
Krazysz nade mna,
Twa cien przesladuje
Meczy wciaz mnie
Oraz rozum blokuje.
Smutek naklada
Wciaz mysli potoczne.
Chwili wspomnien
Koja rany milosne.
Milosc wedruje
We mnie nieustannie,
Nazuca swoj cien,
Przesladuje i rani.
Poraduj me zycie
W tej reszcie istnienia
Bez strachu, bez troski.
Wtedy bedzie co dzien
Darowany i boski .
***
26-05-2023
AP(wersja oryginalna)
Свидетельство о публикации №125122806071