Gdyby nie widmo

Gdyby nie widmo p;on;cego lasu
Pomy;la;bym ;e
Znowu zabrali si;
Za palenie wied;m

Smr;d g;sty jak p;e;
Ze stercz;c; ko;ci;
Prosto przez serce

Masz pieprzycha na brzuchu
Troch; ni;ej
Masz zegar nastawiony
Na zdr;twia;; szcz;k;
Masz palce mi;uj;ce
Miodowito;; piersi

Nie b;j si; -
Ten ob;ok - to cie; wied;my
Kt;ra zatrzymuje si;
Na widok naszych cia;
Niewidzialna

Zamknij oczy jeszcze raz
Poczujesz w;;a
Zpoczywszego w twoim
Rozpalonym ;onie

Zacznij na zawsze
Aby zobaczy; wierzcho;ki
Tych zmartwychwstanych
W obliczu sosien
W kt;rych dzieci w;druj;
Jak mydlane kolorowe b;ble

D;wi;k przychodzi na histeri;
Popio;y trzaskaj;
Wydzieraj; oczy do nieba
Olimpijskie fajerwerki

To tylko widmo kochanie
Anatomowane przez sen
P;omieniami obj;tymi
We w;osach p;on;cych
Zapl;tanych przez wiatr
W dziewiczej wichurze

***  ***


Рецензии