Uderzy em bram

Uderzy;em bram;
Rozpi;tym cia;em
Nie ma a ni od;osu
Tylko kl;cz;ce pasmo ;wiat;a

Siedzia;em sam
Sznie proszy; oczy

N;dzna topola
Krwawi;a wargami
Modli;a si;
- Wr;;!

Wsta;em  rozpi;tym cia;em
Brakowa;o mi par; groszy
Okno ;ciera;o  krajobrazy
Lekko jak paj;k w ;linie

Podnios;em g;ow;
Do ko;owrotu gwiazd
Si;gaj; ;o;nierze
Brwi stalowe
Karki bycze
I nie ma innego wyj;cia
Na ziemi 

Wszed;em do wody
;agodna woda pracowita ylsta 
;ylasta
Wyci;;a Bosk; twarz z kamienia
Wys;a;a ryby z piasku
Przenios;em swoje rozpi;te cia;o
Przez jej oczy zawsze otwarte
Stan;;em przy bramie
Wiatr szepcze
Kroki powrotne
U;ciskaj; r;ce

***  ***   


Рецензии