Uderzy em bram
Rozpi;tym cia;em
Nie ma a ni od;osu
Tylko kl;cz;ce pasmo ;wiat;a
Siedzia;em sam
Sznie proszy; oczy
N;dzna topola
Krwawi;a wargami
Modli;a si;
- Wr;;!
Wsta;em rozpi;tym cia;em
Brakowa;o mi par; groszy
Okno ;ciera;o krajobrazy
Lekko jak paj;k w ;linie
Podnios;em g;ow;
Do ko;owrotu gwiazd
Si;gaj; ;o;nierze
Brwi stalowe
Karki bycze
I nie ma innego wyj;cia
Na ziemi
Wszed;em do wody
;agodna woda pracowita ylsta
;ylasta
Wyci;;a Bosk; twarz z kamienia
Wys;a;a ryby z piasku
Przenios;em swoje rozpi;te cia;o
Przez jej oczy zawsze otwarte
Stan;;em przy bramie
Wiatr szepcze
Kroki powrotne
U;ciskaj; r;ce
*** ***
Свидетельство о публикации №125022008626